ustawa o odpadach Warszawa Archives » Firma nasza zajmuje się wywozem gruzu

ustawa o odpadach Warszawa

Firmy zajmujące się odbieraniem i zagospodarowaniem odpadów protestują

W środę 30 marca 2016 r. odbędzie się ogólnopolski protest firm zajmujących się odbieraniem i zagospodarowaniem odpadów. Właściciele prywatnych firm i ich pracownicy planują protest przed sejmem, podczas którego domagać się będą wykreślenia z nowelizacji ustawy o zamówieniach publicznych zapisu o tzw. zleceniach in-house. Zapis ten pozwala samorządom na zlecanie odbioru śmieci, bez przetargu, spółkom komunalnym.

Protest zorganizował Związek Przedsiębiorców Gospodarki Odpadami i Polska Izba Gospodarki Odpadami. Na podstawie ich danych ocenia się, że prywatne firmy – małe i średnie oraz rodzinne – posiadają ok. 60% w rynku odpadów komunalnych od mieszkańców. Łącznie zatrudniają ok. 18 tys. pracowników. Irena Litowiec-Senderska, przewodnicząca Związku Przedsiębiorców Gospodarki Odpadami, na łamach Głosu wielkopolskiego oceniła, że premiowanie spółek samorządowych może doprowadzić do bankructwa prywatnych firm działających w branży gospodarki odpadami i utratę pracę wielu osób. Petycję do wicepremiera Mateusza Morawieckiego podpisało ponad 6 tys. pracowników małych i średnich firm śmieciowych.

Wzrosną opłaty za śmieci

Obecnie czteroosobowa rodzina w Warszawie mieszkająca w bloku płaci za posegregowane odpady 37 zł miesięcznie, a w Krakowie 50 zł. Eksperci szacują, że od 2016 r. opłata w Warszawie wzrośnie do 42,50 zł, a w Krakowie do 57,50 zł. Rada Regionalna Instalacji Przetwarzania Odpadów Komunalnych podała, że opłaty za śmieci mogą wzrosnąć od kilku procent do nawet 30%.

Podwyżka opłat jest nieunikniona, bowiem od 2016 r. nie będzie można składować odpadów, które mają wartość energetyczną powyżej 6MJ/kg i nadają się do spalenia. Ponieważ w Polsce spalarnie są ciągle jeszcze w budowie, miejscami, gdzie odpady o określonej kaloryczności mogą zostać spalone, są cementownie. Dotychczas cementownie brały te śmiecie za niskie stawki, a niekiedy nawet za darmo. Jednak branża gospodarki odpadami prognozuje, że od 2016 r. cementownie za tonę śmieci przerobionych na tzw. paliwo alternatywne RDF policzą sobie nawet 150 zł – 160 zł.

Tym samym koszty w regionalnych instalacjach przetwarzania odpadów komunalnych (RIPOK) wzrosną co najmniej o 15%. Dlatego firmy odbierające odpady od mieszkańców i przetwarzające je będą musiały wynegocjować nowe umowy z gminami.

Regulator na rynku odpadów?

Jak informuje Rzeczpospolita z dnia 6 marca 2015 r. resort środowiska planuje wprowadzenie nowego regulatora. Ministerstwo Srodowiska rozważa powołanie nowego urzędu, by zajął się polityką cenową regionalnych instalacji przetwarzających odpady komunalne. Wiceminister poinformował, że ministerstwo zaobserwowało niezdrową rywalizację cenową regionalnych instalacji przetwarzających odpady komunalne. Niektóre zakłady podniosły ceny za przyjmowane śmieci, co może świadczyć o zmowie cenowej. W ocenie ministerstwa sytuację może poprawić większa liczba regionalnych instalacji przetwarzających odpady komunalne. Na politykę gospodarowania odpadami w okresie 2014 – 2020 ma być przeznaczonych 900 mln euro z funduszy europejskich. Programy inwestycji mają powstać do czerwca 2016 r. i będą załącznikami do wojewódzkich planów gospodarki odpadami.

Ocenia się, że dotychczas ok. 20% odpadów, tj. ok. 2,5 mln ton, trafiało na nielegalne wysypiska. Obecnie każda gmina ma obowiązek osiągnięcia określonych poziomów segregacji i odpadów. Przyjęte cele recyklingu zakładają, że do 2020 r. osiągnie się 70% recyklingu i odzysku odpadów budowlanych i rozbiórkowych, 50% recyklingu i przygotowania do ponownego użycia papieru, metali, tworzyw sztucznych i szkła oraz ograniczyć o 35% składowanie odpadów komunalnych podlegających biodegradacji.

Wywóz odpadów w Warszawie

Miasto Warszawa zawarło umowy na wywóz odpadów z 10 dzielnic, które dotychczas były przedmiotem sporu pomiędzy miastem a firmami Byś i Remondis, a w konsekwencji pozostawały w systemie pomostowym. Krajowa Izba Odwoławcza oddaliła skargi firm Byś i Remondis na rozstrzygnięcie przetargu w Warszawie na wywóz odpadów komunalnych. Nowe zasady zaczną obowiązywać od 1 sierpnia 2014 r., tj. z ponad rocznym opóźnieniem od wejścia w życie ustawy o odpadach. Interesującym jest, że władze Warszawy złamały prawo, lecz żadne konsekwencje nie zostały wobec nich wyciągnięte przez wojewodę mazowieckiego reprezentującego rząd w województwie mazowieckim.

Nowe umowy zostały przez miasto Warszawa podpisane z Miejskim Przedsiębiorstwem Oczyszczania i PPHU Lekaro. MPO obsłuży następujące dzielnice:

Bielany i Zoliborz za kwotę 83,4 mln zł,

Wolę i Bemowo za kwotę 118 mln zł,

Ochotę, Ursus i Włochy za kwotę 122,2 mln zł,

Białołękę i Targówek za kwotę 115,7 mln zł.

Lekaro obsłuży Mokotów za kwotę 115,3 mln zł.

Wcześniej Warszawa podpisała umowy z 3 firmami obsługującymi 8 dzielnic, tj. MPO obsługuje Sródmieście, Lekaro – Pragę Północ i Południe oraz Rembertów, Wesołą i Wawer, a SITA obsługuje Ursynów i Wilanów.

tani wywoz gruzu Warszawa, gruz Warszawa, kontener na gruz i odpady budowlane Otwock, Wawer, Praga, Warszawa

wywóz gruzu Warszawa najtaniej

Firma Gruzojad nadal realizuje wywóz gruzu Warszawa.

Śmieciowy zamęt w Warszawie – miasto będzie kontrolować MPO, Lekaro i Sitę

W ośmiu dzielnicach Warszawy, w których obowiązują nowe zasady wywozu śmieci, urząd miejski ma skontrolować firmy odbierające odpady. Zostaną skontrolowane firmy Sita, Lekaro oraz Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania. Kontrola ma dotyczyć stanu śmietników, obecności pojemników na odpady oraz realizacji ustalonych harmonogramów odbierania śmieci. Wiceprezydent Warszawy Jarosław Dąbrowski zaapelował do mieszkańców Warszawy o zgłaszanie wszystkich wątpliwości i niedociągnięć pod miejskim numerem 19115. „Takie zgłoszenie zostaje zarejestrowane przez miasto i może stać się dla nas podstawą do zweryfikowania kwot wypłacanych firmom za odbiór śmieci w danym miesiącu. Jeśli jakakolwiek firma nie będzie się wywiązywać ze swoich obowiązków należycie, zapłata zostanie odpowiednio pomniejszona”.

SITA zapewniała w prasie, że do 1 lutego na Ursynowie i w Wilanowie dostarczyła 19 tys. pojemników, a ze wszystkich spółdzielni odbiera odpady przynajmniej dwa razy w tygodniu. Lekaro za pośrednictwem gazety poinformowało, że harmonogramy wywozu śmieci z poszczególnych budynków znajdują się nie tylko na stronie firmy, ale też w urzędach dzielnic. W razie kłopotów poradzono też dzwonić na infolinię 801 98 98 97.

Umowy z firmami PPHU Lekaro, MPO oraz Sitą zostały podpisane w listopadzie 2013 r. i obowiązują od lutego 2014 r. do końca stycznia 2017 r. Lekaro odbiera odpady komunalne na Pradze Południe i Pradze Północ, w Rembertowie, w Wawrze i w Wesołej, MPO na Śródmieściu, a Sita na Ursynowie i w Wilanowie. Podpisane umowy obejmują odbiór i zagospodarowanie odpadów, tj. wywóz śmieci od mieszkańców i ich przetworzenie.

W pozostałych dzielnicach, tj. na Białołęce, Bemowie, Bielanach, Mokotowie, Ochocie, Targówku, Woli, Żoliborzu oraz w Ursusie i we Włochach, do czasu rozstrzygnięcia przez Krajową Izbę Odwoławczą odwołań w przetargu śmieciowym, nadal obowiązuje tzw. system pomostowy. Odpady są odbierane na dotychczasowych zasadach przez firmy, które to robiły przed 31 stycznia 2014 r.zdjęcie-13

System pomostowy w Warszawie zostanie przedłużony?

Według informacji prasowych wiceprezydent Warszawy Jarosław Dąbrowski, który odpowiada za wdrożenie nowej gospodarki odpadami, rozważa przedłużenie działania systemu pomostowego na odbiór i zagospodarowanie odpadów, ale do tego potrzebna będzie zgoda rządu. Stolica nie może od dłuższego czasu rozwiązać problemu z przetargiem. Po pierwsze przetarg został przeprowadzony za późno, następnie Krajowa Izba Odwoławcza nakazała poprawienie przetargu, który faworyzował spółkę komunalną MPO. To spowodowało, że w mieście, mimo ustawowego terminu wprowadzenia nowego sytemu odbioru odpadów na 1 lipca 2013 r., wprowadzono system pomostowy do dnia 1 lutego 2014 r. W kolejnym przetargu jedynym kryterium była cena, ale tutaj też dwie firmy: Byś i Remondis odwołały się wskazując, że spółka miejska MPO, która wygrała przetarg w większości rejonów miasta, nie będzie w stanie za zaproponowaną cenę prowadzić gospodarkę odpadami w Warszawie. W wyniku rozstrzygniętego przetargu 3 firmy: MPO, Lekaro i SITA mają podpisać umowy z miastem na 3 lata na kwotę 982 mln zł. Ponieważ rozstrzygnięcie odwołania od przetargu przedłuża się, nie wiadomo, czy wybrane firmy będą miały wystarczającą ilość czasu na przygotowanie się do odbierania śmieci. Ten czas potrzebny jest na inwentaryzację altan, ustalenie ich adresów, dojazdów, dostarczenie nowych pojemników.

Kłopoty MPO – historii przetargu ciąg dalszy

Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania w Warszawie będzie miało kłopot z zagospodarowaniem odpadów, które już od 1 lutego 2014 roku będzie odbierać z 10 dzielnic Warszawy, tj. Śródmieścia, Ochoty, Woli i Bemowa, Żoliborza i Bielan, Włoch i Ursusa oraz Targówka i Białołęki. Według wyliczeń władz miasta w ciągu trzech lat obowiązywania kontraktu powstanie tam ok. 1,362 mln ton odpadów (do tego należy doliczyć szarą strefę śmieci – ok. 20-30 procent). Jak donosi prasa już w grudniu 2013 r. kończy się MPO tania dzierżawa terenu pod składowiskiem Radiowo (gmina Stare Babice otrzymuje 86,1 tys. zł miesięcznie), choć pozwolenie na wywóz odpadów kończy się w 2016 r.

Zgodnie z obowiązującymi przepisami odpady, nawet te, które trafią na składowiska, należy dostarczyć do instalacji regionalnych, tj. zakładów przetwarzania takich jak sortownia, spalarnia czy kompostownia. MPO posiada trzy instalacje, które spełniają wymagane normy i są wpisane na listę marszałka Mazowsza (w sumie w całym województwie jest ich 6). W planie gospodarowania odpadami dla Mazowsza jest ujęte, że moc zakładu przy ul. Kampinowskiej to 200 tys. odpadów rocznie, a spalarni na Targówku to 70 tys. ton. Ponieważ jest to instalacja przestarzała i tym samym najdroższa, MPO wykorzystuje obecnie ok. 40 tys. ton śmieci rocznie. Oznacza to, że MPO za przerobienie nadwyżki odpadów będzie musiało zapłacić konkurencji, firmie Byś czy Lekaro.

Według informacji prasowych Remondis chce przejąć składowisko odpadów Radiowo i wysłał już pisma do wójta i wszystkich radnych, że jest gotowe płacić więcej niż dotychczas płaciło MPO. Przedstawiciel Remondisa zagroził, że jeśli gmina nie ogłosi przetargu, będą informować o tym mieszkańców.

Tymczasem prasa informuje, że firma Byś zawiadomiła prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa przez MPO, gdyż podejrzewa ją o zmanipulowanie dowodów swojej wypłacalności. Chodzi o informację bankową o stanie konta, którą MPO musiała przedstawić w przetargu jako dowód, że jest w stanie zrealizować kontrakt wart łącznie blisko miliard złotych. MPO przedłożyło informację o stanie konta na kwotę ok. 65 mln zł z godz. 10:24, choć taką informację należy sporządzić na koniec dnia. Konkurencja nie ma pewności, czy podobna kwota była również na koncie do końca dnia, bowiem jest możliwe, że instytucje przelewają sobie nawzajem pieniądze na chwilę, pomagając spółce, która startuje akurat w przetargu. Zagadką pozostaje, skąd taka wysoka kwota znalazła się na rachunku firmy akurat w przeddzień złożenia oferty, bowiem 65 mln zł to blisko połowa rocznych obrotów MPO.

Niskie ceny w przetargu na odbiór i zagospodarowanie odpadów komunalnych w Warszawie

Przed Krajową Izbą Odwoławczą nadal toczy się postępowanie w sprawie odwołania od przetargu na odbiór i zagospodarowanie odpadów komunalnych w Warszawie, które złożyły firmy Byś i Remondis. Rozstrzygnięcia postępowanie nie mogą się doczekać zarówno władze miasta, jak i spółki, które wzięły udział w przetargu, tj. Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania, Lekaro, SITA, Byś i Remondis. Zwycięzcy przetargu, po podpisaniu kontraktów, rozpoczną przygotowywania do odbioru śmieci, co oznacza zakupienie odpowiedniej liczby śmieciarek z wagami i systemem elektronicznej identyfikacji pojazdów, zakupienie pojemników, zamontowanie na nich chipów i rozstawienie ich w mieście.

W kontrakcie o odbiór i zagospodarowanie odpadów komunalnych w Warszawie chodzi o ogromne pieniądze – ponad 1,8 mld zł – tyle bowiem władze miasta były gotowe zapłacić w ciągu 3 lat. W przetargu firmy zaoferowały niższe ceny, dzięki czemu skorzystają na tym mieszkańcy Warszawy, którzy będą płacić za śmieci mniej niż pierwotnie przewidywano. Największą część rynku zdobyło MPO, które za kwotę 548 mln zł będzie obsługiwało 10 dzielnic, tj. ok. 1,36 mln ton odpadów. Tak niska cena, którą zaoferowało MPO, wynika z restrukturyzacji spółki (zatrudnienie spadło o blisko 50% w stosunku do 2012 r.) oraz założonego przez nią niskiego zysku na poziomie 2-3%. Przedstawiciele firmy argumentują to faktem, że naczelnym celem spółki komunalnej nie jest maksymalizacja zysku, lecz zaspokajanie potrzeb mieszkańców.

Konkurencja zarzuca spółce rażąco niską cenę i brak możliwości obsłużenia przez MPO tak dużej części miasta po zaoferowanych stawkach. Nie będzie w stanie przerobić wszystkich śmieci samodzielnie, gdyż moce spalarni na Targówku, składowiska Radiowo i zakładu przetwarzania odpadów są zbyt małe. Ponadto MPO z uwagi na wysokie koszty zamierza wywozić do spalarni jeszcze mniej śmieci. Oznacza to, że spółka będzie musiała część odpadów przekazywać do przerobienia prywatnym firmom i płacić za to rynkową cenę.

MPO odpiera zarzuty twierdząc, że zdoła samodzielnie przerobić wszystkie odpady, gdyż zwiększy wydajność zakładu przy ul. Kampinoskiej. Planuje także pozyskiwać środki ze sprzedaży kompostu.

bazant1

Bitwa o Warszawę – MPO i Lekaro – Byś i Remondis

W tym tygodniu Krajowa Izba Odwoławcza wysłuchała przedstawicieli firm wybranych w przetargu na odbiór i zagospodarowanie odpadów, tj. Miejskiego Przedsiębiorstwa Oczyszczania oraz Lekaro. Odnieśli się oni do zarzutów stawianych przez firmy Byś i Remondis, które twierdziły, że MPO zaoferowało rażąco niską cenę, jest w złej kondycji finansowej, nie ma wymaganego doświadczenia w zakresie zagospodarowania odpadami i nie ma wystarczającej liczby pojazdów do prawidłowego wykonania zadania. Przedstawiciele MPO w Warszawie dowodzili, że spółka posiada środki na wykonanie zadania, jak też spełnia wymagania w zakresie gospodarowania odpadami. Zakwestionowali też przedstawione przez firmy Byś i Remondis analizy kosztów, które miały wykazać, że wybrana w przetargu cena jest rażąco niska. Omówili przy tym kalkulację ceny zaoferowanej przez Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania oraz dowodzili legalność działania składowiska odpadów należącego do MPO w Łubnej. Podkreślili również, że przy składaniu oferty nie doszło z nikim do zmowy cenowej. Zwrócili uwagę, że wymóg 10-procentowy poziom odzysku odpadów biodegradowalnych nie był zawarty w specyfikacji istotnych warunków zamówienia. Obowiązek 10-procentowego poziomu recyklingu dotyczy gmin, a nie podmiotów odbierających odpady. W tym tygodniu Krajowa Izba Odwoławcza powinna wydać w sprawie wyrok.

Ustawa śmieciowa – co nam już dała?

Według nowych przepisów opłaca się segregować śmieci komunalne. Można to robić w domu lub przy wrzucaniu odpadów do pojemników. Niektórzy zwiększyli liczbę koszy w domu, do których codziennie wyrzucane są śmieci. Na rynku też są takie kosze, które można dowolnie komponować w zależności od posiadanego miejsca na nie. Okazało się jednak, że prawdziwym problemem stało się właściwe segregowanie śmieci. W gminach zapanował bałagan i nie można precyzyjnie określić, jak należy segregować odpady. We Wrocławiu umytą butelkę po oleju wrzucamy do plastiku, a w Poznaniu do śmieci mieszanych. Bydgoszczanie niczego nie muszą czyścić, a w Pruszkowie przyjmowane są tylko czyste opakowania. W Poznaniu nie wolno wrzucać papierowych rachunków do papieru, gdyż są zadrukowane, a w Wałbrzychu do papieru nie wolno wrzucać katalogów i ulotek z papieru woskowego bądź pokrytego lakierem lub folią. Gminy na własną rękę tworzą przepisy często sprzeczne z wymogami recyklingu, gdyż nie zostały opracowane jednolite regulaminy segregowania. Z tego całego zamieszania wiele osób rezygnuje z segregowania odpadów.

W branży gospodarowania odpadami krajobraz jak po bitwie. Opracowywanie dokumentacji przetargowej, przejście wszystkich związanych z tym procedur pochłonęło sporo czasu i pieniędzy. Konkurencja nie była równa, bowiem z jednej strony do przetargu stawały przedsiębiorstwa należące w całości bądź częściowo do samorządów, z drugiej małe firmy prywatne i duże firmy – potentaci z rynku europejskiego. Przedstawiciele Polskiej Izby Gospodarki Odpadami alarmują, że sytuacja firm działających w branży śmieciowej stała się dramatyczna. Straty liczą zarówno przegrani, jak i zwycięzcy przetargów.

W sytuacji, gdy bardzo często jedynym kryterium wyboru stosowanym przez gminy była najniższa cena, szans na wygranie nie miały przedsiębiorstwa, których nie stać jest na dopłacanie do tego biznesu. Spółki komunalne oferowały w przetargach nawet 2-3 zł od mieszkańca nie bacząc na to, że ceny te nie są w stanie pokryć kosztów własnych odbioru i zagospodarowania odpadów przez zakłady.

image

GRUZOJAD